piątek, 5 czerwca 2015

{my first summer day this year}



koszula, buty | skirt, shoes - H&M
szorty, plecak | shorts, rucksack - Reserved

piątek, 29 maja 2015

{let's go to oslo}

Oslo - stolica Norwegii, magnolii, interesujących pomników i zaporowych cen.
Czy mi się podobało? Nie.
Chociaż moment... To nie tak, że było brzydkie, zaniedbane i brudne. Wręcz przeciwnie. Ale jest to miasto, z którego się wraca do Warszawy i nie myśli sobie "Boże, czemuś mnie tu  rzucił?!?!".
To nie jest miasto, z którego wraca się do siebie rozczarowany rzeczywistością, z jeszcze większym poczuciem kompleksu, przepełniony goryczą do Hitlera i Stalina, że swego czasu urządzili tu sobie główny "plac zabaw"... Nie.
Jest to jedno z pierwszych miast, z którego wróciłam i pomyślałam sobie, że Warszawa jest ciekawsza, bardziej interesująca, i przede wszystkim - tańsza.
Tego jednego można pozazdrościć. Średnia pensja Norwega to około 19 tysięcy, Polaka 4 tysiące... Tę przepaść niestety dało się odczuć. Przykładowo: gałka loda - 25 zł, 0,5 l wody niegazowanej - około 15 zł, burger w restauracji - 100 zł (sic!).

Jeśli jednak skusicie się tanimi biletami lotniczymi, a potem doczytacie, że Oslo to najdroższa stolica Europy, to pamiętajcie, żeby odwiedzić półwysep Bygdøy. Można się na niego dostać środkami komunikacji miejskiej lub, kursującymi w okresie wiosenno - letnim, łodziami. Architektura Oslo to przede wszystkim dominacja nowoczesnych budynków ze szkła, metalu lub innego tworzywa. Oczywiście widoczna jest i zabudowa starsza, głównie z czerwonej cegły, ale Bygdøy to (tak przynajmniej mi się wydaje) kwintesencja skandynawskiego stylu z lekką domieszką stylu Hampton. Piękne białe wille z drewna po prostu przenoszą nas w inny świat. Ten lepszy, ciekawszy i trochę bajkowy... Tak właśnie wyobrażam sobie całą Skandynawię, która zdaje się jest bardziej interesująca poza Oslo. Dodatkowo Bygdøy jest również mekką dla miłośników muzeum, w tym chyba najbardziej charakterystycznego - Muzeum Łodzi Wikingów.

Samo Oslo nie powaliło mnie z nóg, choć mentalność jego mieszkańców - owszem. Uprzejmość, z jaką może spotkać się turysta nie sprawiły jednak, że będę odliczać dni do kolejnego wylotu. Miło było spędzić tam weekend, ale tylko weekend. I raczej tylko jeden.